Serhij Woronin zagra w Lechii?
Ukrainiec Serhij Woronin ma szansę zostać nowym graczem Lechii Gdańsk. Od wczoraj trenuje z biało-zielonymi. Do Lechii nie trafił ostatecznie Litwin Ramunas Radavicius, to może będzie grał piłkarz z Ukrainy.
Woronin przyjechał do Gdańska i jest sprawdzany przez trenerów gdańskiego zespołu. Jest wychowankiem Dynama Kijów. Grał w drużynach juniorskich tego słynnego klubu z Ukrainy, a później w drużynach Dynama III i Dynama II. Nie znalazł miejsca w pierwszym zespole i został wypożyczony do CSKA Kijów. W tym klubie rozegrał 23 mecze. Wrócił do Dynama, znowu nie znalazł się w składzie tego klubu, a jednocześnie skończył mu się kontrakt z kijowskim Dynamem i w tej chwili jest wolnym zawodnikiem. Woronin ma 20 lat i gra jako lewy obrońca.
- Piłkarz ten podobno rozegrał 12 meczów w młodzieżowej reprezentacji Ukrainy - mówi Błażej Jenek, dyrektor Lechii. - Wygasł mu kontrakt z Dynamem i zgłosił się do agencji menedżerskiej, która też operuje w Polsce. Wiedzieli w tej firmie, że szukamy lewego obrońcy i polecili nam Woronina. Warunki finansowe są już całkowicie ustalone, więc powtórki z Radaviciusem nie będzie. Trenerzy mają ocenić jego przydatność i jeśli będą zadowoleni to Ukrainiec zostanie z nami.
- Widziałem go na razie na jednym treningu. Jest nieźle wyszkolony. Dzisiaj będzie znowu z nami trenował, a w środę - jak my będziemy na meczu w Warszawie - poćwiczy z naszym drugim zespołem. W czwartek zagra w gierce wewnętrznej i po niej podejmę decyzję czy Ukrainiec zostanie z nami - powiedział Tomasz Borkowski, szkoleniowiec biało-zielonych.
Tymczasem piłkarze Lechii są myślami przy jutrzejszym meczu z Polonią w Warszawie. Gdańszczanie zagrają w nieco innym składzie niż w spotkaniu z GKS Jastrzębie.
- Na pewno zabraknie Piotra Rafalskiego, który ma spuchniętą nogę. To czy wystąpi Artur Andruszczak rozstrzygnie się dzisiaj. Pojadą z nami za to Robert Hirsz i Jakub Kawa i to z szansami na granie. Hirsz zagrał w meczu reprezentacji przeciwko Rosji i oprócz zmarnowanego karnego strzelił dwa gole. Jest już z nami i może pomóc drużynie w Warszawie - powiedział Borkowski.
Po meczu z GKS Jastrzębie wściekły był kapitan Lechii, Mateusz Bąk.
- Przez dwa miesiące nie pozwalają nam trenować na głównym boisku, bo jest tłumaczenie remontem. Wychodzimy na boisko i okazuje się, że gramy na kartoflisku. Po kopnięciu piłki tylko kawałki trawy latają i dziury robią się jak po minach - powiedział Bąk.